Shapercut zaczął się od obserwacji. Facet, który całe życie pracował cicho i solidnie, gdzieś po pięćdziesiątce przestał nosić koszule, które lubił. Nie dlatego że się poddał. Dlatego że zwyczajnie przestały pasować i nikt nie miał na to dobrego rozwiązania.
Mężczyźni, dla których to robimy, nie gonią za sylwetką z sesji. Chcą wejść do sali pewnie, tak jak wchodzili kiedyś. Chcą, żeby garnitur leżał jak powinien i żeby nikt nie pytał, co się zmieniło. Shapercut to właśnie to. Zakładasz rano, zdejmujesz wieczorem i nikt się nie orientuje.
Jeśli przez 30 dni nie poczujesz różnicy, odsyłasz i zwracamy kasę. Bez pytań, bez wyjątków.