Shapercut zaczął się od obserwacji. Ludzie, którzy całe życie pracowali cicho i solidnie, gdzieś w pewnym momencie przestali nosić ubrania, które lubili. Nie dlatego że się poddali. Dlatego że zwyczajnie przestały dobrze leżeć i nikt nie miał na to dobrego rozwiązania.
Osoby, dla których to robimy, nie gonią za sylwetką z sesji zdjęciowej. Chcą wejść do sali pewnie, tak jak wchodzili kiedyś. Chcą, żeby ubrania leżały jak powinny i żeby nikt nie pytał, co się zmieniło. Shapercut to właśnie to. Zakładasz rano, zdejmujesz wieczorem i nikt się nie orientuje.
Jeśli przez 30 dni nie poczujesz różnicy, odsyłasz i zwracamy kasę. Bez pytań, bez wyjątków.